NIECH ŻYJE CHRYSTUS KRÓL            KRÓLUJ NAM CHRYSTE            PANIE JEZU BĄDŹ PANEM MOJEGO ŻYCIA

 
  • 13.jpg
  • 2.jpg
  • 9.jpg
  • 4.jpg
  • 1.jpg
  • 8.jpg
  • 6.jpg
  • 11.jpg
  • 7.jpg
  • 12.jpg
  • 10.jpg
  • 5.jpg
  • 3.jpg

Mathias von Gersdorff działacz niemieckich ruchów pro-life, inicjator akcji "Dzieci w niebezpieczeństwie"

Wielu teologów twierdzi, że nasz Zbawiciel przyszedł na świat w czasie, kiedy świat starożytny nie był już w stanie zaoferować człowiekowi wizji, nadziei ani perspektyw na przyszłość. Światło świata antycznego dogasało. Człowiek starożytny z przełomu czasów był sceptykiem, zmęczonym agnostykiem, który w nic już nie wierzył. "Cóż to jest prawda?" - zapytał Piłat naszego Pana Jezusa Chrystusa (J, 18, 38). Była to reakcja na wcześniejsze słowa Zbawiciela: "Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu" (J 18, 37). To moment spotkania dwóch ludzi ucieleśniających dwie różne epoki: epokę starego człowieka, którego stan ducha nie ma już dostępu do prawdy, który już nie jest w stanie jej rozpoznać, i nowego człowieka, narodzonego na nowo poprzez łaskę, który naśladując Chrystusa, tę prawdę potrafi rozeznać. Starożytne światło zgasło, aby ustąpić nowemu światłu: Lumen Christi - światłości Chrystusa. Wiemy, co było jego owocem - to chrześcijaństwo, które szczególnie w Europie zbudowało cywilizację do tej pory przez ten kontynent podziwianą i pożądaną. Europejczycy podążyli za Tym, który jest "Prawdą, Drogą i Życiem", i dzięki temu byli zdolni dokonywać dzieł pod względem wielkości, blasku i piękna dalece przewyższających te z czasów starożytnych.

Jednakże około dwóch tysięcy lat po narodzinach Zbawiciela Europa ma zamiar - dobrowolnie! - zgasić światło Chrystusa. Do czego to prowadzi, wiemy aż za dobrze z historii XX wieku: do śmierci, zniszczenia i zagłady cywilizacji.

Plan działań przeciw człowiekowi

1 grudnia 2011 r. Parlament Europejski ponownie uchwalił rezolucję, w której żąda dopuszczenia aborcji w całej Europie. "Bezpieczne i legalne przerywanie ciąży oraz opieka po przerwaniu ciąży" (wniosek dotyczący rezolucji P7_TA (2011)0544, ¤ 22) mają pomóc w zwalczaniu choroby AIDS!

Nie pierwszy raz w tym roku Parlament Europejski daje dowód takiej zuchwałości. Bo oto 8 marca 2011 r. frakcje partii lewicowych w Parlamencie Europejskim uchwaliły rezolucję, w której domagają się, aby "kobiety (...) posiadały prawo do bezpiecznego przerywania ciąży".

Fakt, że w niektórych krajach europejskich aborcja jest sprzeczna z prawem (np. w Niemczech) lub mocno ograniczona (w Polsce lub na Malcie), wydaje się nie interesować większości europejskich parlamentarzystów. Co tam! Wciąż na nowo domagają się prawa do zabijania dzieci poczętych, a za cel stawiają sobie powolne podporządkowywanie przeciwników, jakimi są dla nich Kościół katolicki i chrześcijanie w Europie.

Jednak nie tylko aborcja jest jednym z ulubionych tematów wielu polityków w Unii Europejskiej. Nieustannie żądają oni również tzw. praw dla homoseksualistów, a w istocie dowolnych przywilejów dla nich. To nie dziwi, jeśli weźmie się pod uwagę, że u podstaw sukcesywnego wprowadzania małżeńskopodobnych instytucji prawnych leży postanowienie Parlamentu Europejskiego z 8 lutego 1994 r. o równych prawach gejów i lesbijek we Wspólnocie Europejskiej.

Od tego czasu pojawiało się wiele decyzji parlamentu lub zarządzeń komisji, które dotyczyły tych tzw. praw dla homoseksualistów. Ostatnim takim dokumentem jest postanowienie z 1 grudnia 2011 r. dotyczące wniosku Chorwacji o przyjęcie do Unii Europejskiej (P7_TA (2011)0539). Parlamentarzyści wzywają w nim Chorwację do "niezwłocznego przyjęcia i zastosowania planu działań przeciw homofobii".

Tego rodzaju mieszanie się w sprawy suwerennego narodu to niebywała bezczelność, ale to nie pierwszy taki przypadek. W rezolucji Parlamentu Europejskiego z 18 stycznia 2006 r. bliżej niezdefiniowana "homofobia" występuje obok takich pojęć, jak antysemityzm czy rasizm. Od tego momentu prawie każda krytyka politycznych postulatów homoseksualnej agendy jest określana w większości mediów mianem "homofobicznej". W decyzji Parlamentu Europejskiego z 14 stycznia 2009 r. znajduje się żądanie, aby hierarchowie religijni, jak również osobistości życia publicznego oraz politycy, którzy zachęcają "do nienawiści i przemocy", byli stawiani przed sądem. Środowiska gejowskie do tej kategorii zaliczają np. ks. kard. Joachima Meisnera, metropolitę Kolonii, a nawet Ojca Świętego Benedykta XVI. 17 września 2009 r. Parlament Europejski w swoim postanowieniu miał czelność osądzić Litwę, ponieważ tamtejszy parlament chciał bronić nieletnich przed propagandą na rzecz homoseksualizmu.

Taki "europejski projekt" nie może się udać. 4 lutego 2011 r. Papież Benedykt XVI w przemówieniu do nowych austriackich ambasadorów powiedział: "Budowa wspólnego domu o nazwie Europa może się powieść tylko wówczas, kiedy kontynent będzie świadomy swoich chrześcijańskich fundamentów, a wartości wypływające z Ewangelii, jak również z chrześcijańskiego obrazu człowieka, będą ożywiały europejską cywilizację. Jeszcze ważniejsza od chrześcijańsko-zachodniej kultury jest żywa wiara w Chrystusa i aktywna miłość bliźniego, dla której punktem odniesienia jest Słowo i Życie Chrystusa, jak również przykład świętych".

Niestety, obecnie obserwujemy proces całkiem odwrotny, a mianowicie niszczenie chrześcijańskich korzeni Europy. Dokonuje się to nie tylko poprzez wspierane aborcji i homoprzywilejów, ale także poprzez wprowadzenie pseudoideologii o nazwie "gender mainstreaming", dla której płeć biologiczna jest czymś czysto umownym, a różnice pomiędzy kobietą i mężczyzną mają charakter wyłącznie kulturowy. Tym sposobem "radykalny feminizm" á la Shulamith Firestone ("The dialectic of sex", 1970) wszedł na salony, czego przed kilkudziesięcioma laty nikt się jeszcze nie spodziewał.

Od 1993 r. Unia Europejska domaga się implementacji działań wdrażających gender mainstreaming, aby uprawomocnić dotowanie chorej ideologii ze środków Europejskiego Funduszu Strukturalnego. Rada Europy zajmuje się tą kwestią od 1994 roku. Podczas czwartej Światowej Konferencji w sprawie Kobiet pod egidą ONZ zwołanej w Pekinie w 1995 r. została przyjęta cała platforma działań, dzięki której gender mainstreaming stał się nową światową strategią feminizmu. Już w lutym 1996 r. Komisja Europejska, a tym samym Unia Europejska, zobowiązała się do jej implementacji. Od tego czasu trwa zwycięski marsz gender mainstreaming przez Europę. W 1999 r. strategia została zapisana w traktacie amsterdamskim, a z upływem lat stała się częścią składową prawie wszystkich dziedzin politycznych.

Nie możemy milczeć

Z drugiej strony systematycznie osłabia się instytucję rodziny i ogranicza się jej prawa. Jako przykład wystarczy podać edukację seksualną w szkołach. Papież odniósł się do tej sytuacji w przemówieniu do korpusu dyplomatycznego 10 stycznia 2011 r.: "Nie mogę milczeć wobec ciągle ponawianych ataków na religijną wolność rodzin, kiedy jako obowiązek nakłada się udział w kursach edukacji seksualnej lub wychowania obywatelskiego, w których przekazuje się rzekomo neutralny obraz człowieka i życia, a w rzeczywistości jest to obraz skierowany przeciwko wierze i właściwie rozumianemu rozsądkowi".

Na horyzoncie nie widać szansy na poprawę. Obywatele Europy od miesięcy są zalewani informacjami na temat kryzysu euro. Nikt dokładnie nie wie, jak zakończy się ten rozdział w historii. Ale jedno jest już pewne: Europa będzie jeszcze bardziej scentralizowana. To oznacza nie tylko mniej suwerenności w kwestii polityki fiskalnej i gospodarczej, lecz także jeszcze większy nacisk na te kraje, które stawiają opór liberalnej polityce społecznej, takie jak Węgry i Polska. Coraz mniej toleruje się tych, którzy mają odmienne zdanie.

W ten rozwój wydarzeń wpisuje się przewidywany na połowę stycznia wybór Martina Schulza na przewodniczącego Parlamentu Europejskiego. Schulz stoi na czele Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów i jest jednym z najbardziej lewicowych polityków w Europie. Jednocześnie przewodniczący Socjaldemokratycznej Partii Niemiec Sigmar Gabriel domaga się "nowego" Parlamentu Europejskiego, który stanowiłby przeciwwagę dla dwóch innych wielkich europejskich organów, jakimi są Komisja Europejska i Rada Europejska, w skład której wchodzą szefowie państw i rządów. "Pierwszym prezydentem tego nowego Parlamentu Europejskiego musi zostać Martin Schulz" - zaznacza Gabriel.

Uklęknijmy przed Dzieciątkiem

Co w obliczu tych perspektyw powinno być dla nas źródłem nadziei? Przyjęcie za punkt wyjścia chrześcijańskiego sposobu myślenia. Nie powinniśmy popadać w fatalizm, ale z ufnością patrzeć w przyszłość. A są ku temu ważne przesłanki. Prawdopodobnie jedną z najważniejszych jest fakt, że na płaszczyźnie europejskiej kształtuje się społeczeństwo obywatelskie - krytyczna opinia publiczna, która nie ma zamiaru bezrefleksyjnie przyjmować wszystkiego, co pochodzi z Brukseli, ale jest gotowa reagować. To novum, bo jeszcze do niedawna nie przywiązywano wagi do opisywanych powyżej niepokojących sytuacji. Jednak jeszcze wiele pozostaje do zrobienia. Ważne jest, aby chrześcijanie bardziej zdecydowanie niż do tej pory przeciwstawili się antychrześcijańskim tendencjom w Unii Europejskiej. Wezwał do tego przewodniczący Papieskiej Rady ds. Nowej Ewangelizacji, ks. abp Rino Fisichella, który ubolewał: "W Europie daje się zauważyć dramatycznie nasilającą się chrystianofobię, która daje o sobie znać również w krajach o starej chrześcijańskiej tradycji".

Kryzys euro przyczynił się do tego, że bezgraniczne zaufanie większości Europejczyków do "tych na górze" bezpowrotnie minęło. W przyszłości europejskim komisjom oraz parlamentowi nie będzie już tak łatwo podejmować decyzji, gdyż będą one analizowane i oceniane przez krytyczną i uważną część opinii publicznej.

Jednak naszą największą nadzieję widzimy tam, gdzie znajdowali ją chrześcijanie przez dwa tysiące lat - w Bożym Zbawicielu, naszym Panu Jezusie Chrystusie. On sam wzywa nas do działania, żeby Jego światło, Światło Chrystusa nie zgasło. I On na to nie pozwoli, jeśli będziemy gotowi być narzędziami w Jego dziele Zbawienia. Dlatego w Noc Narodzenia Pańskiego uklęknijmy przed żłóbkiem, módlmy się do Dzieciątka Jezus i za wstawiennictwem Jego i naszej Matki zanieśmy do Niego prośbę, którą od dwóch tysiącleci powtarzają wszyscy ludzie dobrej woli: "Adveniat Regnum Tuum - Przyjdź Królestwo Twoje". Także do Europy, kontynentu, który się od Niego odwraca, ale w przeszłości dawał dowody wielkiej wierności i poświęcenia, które teraz pozwalają pokładać nadzieję w Bożym Miłosierdziu.

tłum. Bogusław Rąpała

Autor napisał wiele książek na temat współczesnych zagrożeń rodziny i mediów. Pełni funkcję przewodniczącego Niemieckiego Stowarzyszenia Obrony Tradycji, Rodziny i Własności.

Polecamy