NIECH ŻYJE CHRYSTUS KRÓL            KRÓLUJ NAM CHRYSTE            PANIE JEZU BĄDŹ PANEM MOJEGO ŻYCIA

 
  • 2.jpg
  • 10.jpg
  • 12.jpg
  • 13.jpg
  • 3.jpg
  • 1.jpg
  • 4.jpg
  • 7.jpg
  • 11.jpg
  • 8.jpg
  • 5.jpg
  • 6.jpg
  • 9.jpg

Nasz Dziennik, 2011-07-26

Liturgiczne teksty na czas wakacji wciąż stawiają nam wysokie wymagania. Zamiast zatem typowego dla mobmediów pokrzykiwania na wszystkich, aby sycić się dobrą pogodą i "niesamowitymi" wrażeniami na odległych lądach i wodach, mamy w niedzielnych czytaniach na ten tydzień wezwanie do poszukiwania prawdziwych, czyli duchowych skarbów, pięknych pereł, czyli owej mądrości, nade wszystko upragnionej przez młodego Salomona. Czy pora wakacji, a zatem odpoczynku, nadaje się do tych duchowych poszukiwań?

Zazwyczaj zapominamy, że słowo "szkoła" - i podobnie brzmiące słowa z innych nowożytnych języków, zapożyczone z łacińskiej "schola" - wywodzi się koniec końców z greckiego "schole", oznaczającego najpierw czas wolny od pracy, czas odpoczynku. To jemu służyć ma praca i cała aktywność człowieka, bo szczęście człowieka - pisze Arystoteles w "Etyce nikomachejskiej" - "zdaje się tkwić w zażywaniu wczasu; oddajemy się bowiem różnym zajęciom z myślą o późniejszych wczasach, tak jak prowadzimy wojny, aby zażywać pokoju". Przypisywane szkole rozwijanie ludzkiej wiedzy i mądrości Grecy epoki klasycznej ściśle jednak wiązali z czasem wolnym od pracy i bardzo dbali o to, aby poświęcać na nią tylko małą część dnia (6 godzin). Nie traktowano jej jako posiadającej wartość wsobną, jak to dopiero uczyniono w nowożytności, przypisującej wypoczynkowi tylko wartość instrumentalną ze względu na regenerację sił do dalszej pracy. Współczesny niewolnik - praktykujący w dalszym ciągu program "Arbeit macht frei" - nie ma już zatem czasu na nic innego, tylko na pracę, a za dobre sprawowanie otrzymuje "wypoczynek", czyli pracochłonne "zaliczanie" biegiem kolejnych zabytków, na przemian z odmóżdzającym prażeniem się na słońcu lub przed ekranem telewizora. 
Nieprzypadkowo zatem to na okres wakacji otrzymujemy wezwanie do poszukiwania mądrości. Ruszają zatem w Polsce w tym czasie pielgrzymki, zapełniają się po brzegi domy rekolekcyjne. Oby tylko podczas tych poszukiwań mądrości nie zabrakło medytacji nad IV przykazaniem, czyli obowiązkiem czci także wobec Ojczyzny. Z tym chyba część polskich katolików ma poważne problemy, forsując podczas kolejnych politycznych wyborów formacje popierające aborcję, in vitro i homoseksualny występek. 
Skutkiem nowożytnego przemęczenia, bo lekceważenia czasu odpoczynku, współczesne media nie potrafią skojarzyć najprostszych faktów, czego przykładem mogą być komentarze do zbrodni dokonanych w Norwegii przez samozwańczego przywódcę antyislamskiego. Już kilka dni studiuje się w mediach meandry jego "manifestu", podanego zawczasu światu do przyjęcia i uwierzenia, zamiast prosto zapytać: gdzie się "generał" nauczył strzelać do ludzi jak do kaczek? Czy nie siedząc przed monitorem i testując komputerowe gry ociekające krwią i okrucieństwem? Miejmy nadzieję, że i o tym mówi się naszym harcerzom podczas wakacyjnych rekolekcji, bo na co dzień w świątyniach słabo o tym słychać.
Dziwi też bezradność mediów wobec przypadku megazbrodniarza z Norwegii - fotografującego się na pokaz w uszytym przez siebie wystawnym mundurze, obwieszonym wieloma odznaczeniami - który jednak nie zechciał się zewrzeć w męskim pojedynku z ludźmi Osamy bin Ladena, ale wolał strzelać do bezbronnych nastolatków, a najpierw do pięknych nastolatek. Czy nie takiego kanibala-pedofila codziennie karmią media, uczące tylko instrumentalnego traktowania ciała w jego płciowości?
To tylko wprzęgnięci w katorżniczą pracę zaszokowani są tym, co stało się w Norwegii, a już nie dziwią się i nie zastanawiają nad codziennym odstrzeliwaniem tysięcy nienarodzonych w majestacie prawa. Jeśli wolno zabijać tych niewinnych i bezbronnych, to dlaczego miałoby być czymś złym zabijanie innych niewinnych i bezbronnych? Pilnie nam zatem potrzeba mądrości, a zatem wakacyjnego prawdziwego odpoczynku.

Marek Czachorowski

Polecamy